Wpisy z tagiem: bodypositive

poniedziałek, 15 stycznia 2018

 

„Moje piersi obwisają. To mieszanka grawitacji, wieku i genów. Sutki zawsze były niżej niż u większości kobiet, dlatego nawet gdy byłam młodsza, wyglądały staro. [...] Nie jesteś „nie taka, jak trzeba”. Jesteś, do cholery, człowiekiem, i do tego pięknym!" (@thelaundrylady)

 

Dziś trochę nietypowo, bo mniej o staniku, a bardziej o biuście. Nie martwcie się, dalej kocham bieliznę (czeka recenzja kolejnej śliczności) - ale to, co pod nią, jest dla mnie równie ważne, a właściwie to nawet ważniejsze - i mam nadzieję, że dla Was też ;-) 

Najpierw powiedzmy sobie szczerze, jak jest. W naszym kręgu kulturowym każda dziewczyna i kobieta wie, że piersi mogą być duże (byle nie „za duże”) albo małe (tylko nie „za małe”), ale przede wszystkim nie mogą być obwisłe. Obowiązkiem biustu, który jest ładny, ponętny, zadbany, młody, czyli wszystko, co dobre - jest sterczeć. Jeśli wisi, to znaczy, że jest: ciężko doświadczony, stary i/albo wykarmił stado potomstwa, zaniedbany. Po prostu brzydki. Tak czy inaczej - godny jedynie szyderstw, litościwych spojrzeń oraz współczucia dla jego właścicielki. Ech... Znacie to, prawda? Każda z nas to zna. 

Te oczekiwania wobec damskich piersi wylewają się ze wszystkich mediów, od mody i reklamy zaczynając, a na pornografii kończąc, a także z tego, co o swoich piersiach mówią kobiety. „Jestem jeszcze młoda, ale mam obwisłe piersi jak staruszka. Co robić? Ratunku!” - pytają miliony nastolatek i młodych kobiet codziennie. Nie tylko pytają, ale i robią - liftingi, implanty, a o najmniej kremy, masaże, prysznice i „ćwiczenia na jędrny biust” (które tak jakby nie działają). Ideałem jest biust zbudowany z dwóch kulek, na które nie działa grawitacja. Za co zresztą częściowo odpowiedzialne jest... noszenie staników. Widzimy wokół siebie same piersi okrągłe i podniesione, a więc uznajemy, że tak powinny wyglądać zawsze i cały czas.

 

Fajnie sobie podnieść

Osobiście zawsze byłam zdania, że stanik to fajne urządzenie (jakbyście jeszcze nie zauważyły ;-) ). Biust, zwłaszcza większy i nie sterczący naturalnie, prezentuje się zgrabnie i dziarsko, gdy się go odklei od brzucha. Podtrzymane piersi nosi się wygodniej, bo: nie grzeją, nie kołyszą się, nie wchodzą w paradę przy ruchach.

Staniki oddały mi w życiu i oddają codziennie nieocenione usługi i w dającej się przewidzieć przyszłości nie przewiduję spadku entuzjazmu wobec nich. Po prostu dobrze się w nich czuję. Na pewno wiele z Was zna te uczucie, gdy wreszcie porządnie dobrany stanik zaczął robić to, do czego został stworzony, czyli - podnosić i podtrzymywać. Ten miły dreszcz, gdy patrzymy na siebie w lustrze i widzimy zgrabne kulki w pięknych koronkach. 100 do poczucia atrakcyjności. To jest miłe.

Ale, zawsze jest jakieś ale. Źle, gdy nosimy staniki ze społecznego przymusu, nawet gdy jest nam w nich tylko niewygodnie, bo i tak bywa. Ostatnio część kobiet zaczęła nie tylko z biustonoszy rezygnować, ale i odważnie o tym mówić, pisać i pokazywać się w wydaniu braless. Mnóstwo kobiet przechodzi na bezfiszbinowe, miękkie braletki, które mało ingerują w naturalny kształt piersi. I bardzo dobrze. Jeśli w żadnym, nawet najlepiej dobranym druciaku kobieta nie czuje się lepiej niż bez - to jaki sens ma noszenie go? Róbmy ze swoimi biustami to, co dla nas i dla nich dobre i wygodne. 

 

Natura ma w nosie standardy urody

A teraz drugie „ale”. Ciesząc się podniesionymi piersiami, część z nas zapomina o tym, że #biustysąróżne i że duża część z nich jest - uwaga - wisząca z natury. Nie jest to do końca powiązane z rozmiarem - po prostu kształty piersi są różne. Są sterczące małe, sterczące średnie i sterczące nawet całkiem spore (choć rzadziej), oraz: obwisłe, wiszące, dyndające, spływające w dół we wszystkich możliwych rozmiarach, rozstawach, kształtach. Obwis nie ma nic wspólnego z noszeniem lub nienoszeniem staników, stopniem „dbania o piersi”, w sensie tych nieszczęsnych kremów i natrysków, bzdurnych ćwiczeń „na jędrny biust” (w piersiach nie ma mięśni, remember!) itp. Jeśli masz obwisłe piersi, nie daj sobie wmówić, że to dlatego, że o nie nie dbasz, albo że jesteś wybrykiem natury. 

Natura kompletnie nie przejmuje się aktualnie modnym kształtem piersi. I ty też nie musisz. 

Niedawno trafiłam na instagramie na taga #saggyboobsmatter (w dosłownym tłumaczeniu: obwisłe piersi mają znaczenie, czyli: mają takie samo prawo do istnienia, jak wszystkie inne) i jego twórczynię @theslumflower - londyńską prezenterkę, blogerkę i aktywistkę. Chidera Eggerue, z pochodzenia Nigeryjka, propaguje wolność nienoszenia biustonosza i ubiera swoje wiszące piersi w wydekoltowane kreacje. Jej odpowiedź na pytanie, jak wystylizować obwisły biust, to: 1) załóż to cholerne ubranie, 2) nie przejmuj się - i tak wszyscy umrzemy. :-)

 

 

Można? Można. Jeśli masz serdecznie dość staników i jest ci wygodniej z wiszącym nieostanikowanym biustem - nie musisz od razu zrzucać „chomąta”, ale przynajmniej o tym pomyśl. Zamiast z góry odrzucać ten pomysł, popatrz, jak robią to inni, jak wyglądają kobiety bez wypchniętych do góry biustów. Daj im chociaż serduszko na instagramie. Od czegoś trzeba zacząć. 

 

Twój biust nie musi być „zasłużony”! 

I jeszcze jedna moim zdaniem - szalenie ważna sprawa dla wszystkich właścicielek obwisłych biustów. 

Zarówno w głosach poparcia dla wyżej wymienionej akcji hasztagowej, jak i w wielu innych ciałopozytywnych kontekstach regularnie czytam argumenty, że nasze ciała mają prawo być takie, jakie są, „bo coś”. Innymi słowy: twoje ciało ma prawo odbiegać od medialnego ideału, BO przecież tak wiele dokonało: zaszło w ciążę, wykarmiło dzieci, przebiegło maraton, podniosło X kilogramów, schudło, przeżyło X lat, i tak dalej. Swoje cechy wyglądu mamy zatem obnosić niczym wyniesione z licznych pojedynków blizny, ordery w uznaniu zasług. Mam rozstępy, bo urodziłam dzieci, mam obwisły biust, bo karmiłam piersią, mam brzuch, bo byłam w ciąży.

A co, jeśli nie byłaś w ciąży, nie rodziłaś, nie karmiłaś - nie robiłaś żadnej z tych rzeczy, a mimo to masz obwisły biust, co gorsza, jeszcze z rozstępami, a do tego nie-płaski brzuch i cellulit, jak większość kobiet? W takim razie po prostu jesteś brzydka i nie masz nic na swoje usprawiedliwienie.

Wiem, choć nie z autopsji, co z kobiecymi piersiami robi karmienie. Zmienia się ich wielkość, skład, konsystencja. Chyba nie ma na świecie biustu, który z takiej przygody wyszedłby w dokładnie takiej samej formie, w jakiej ją rozpoczął. Nic dziwnego, że te zmiany nas niepokoją, frustrują, wściekają. Nie uprawniają nas jednak do tego, by czuć wyższość nad kobietami, które ich nie doświadczyły. Błagam, nie mówcie naszym córkom: „Co to za głupie kompleksy? Zobaczysz, jak urodzisz i wykarmisz, to inaczej zaśpiewasz.” One nie muszą nikogo rodzić ani niczego doświadczać, by mieć prawo do takiego ciała, jakie mają, czy kiedykolwiek będą miały. Nie dawajcie im powodów do mówienia: jestem młoda, a mam piersi jak matka karmiąca, bo to jest złe na kilku poziomach. 

Może nie każda z nas wie, że obwisła forma piersi wcale nie musi być spowodowana ani karmieniem, ani gwałtownym chudnięciem czy starzeniem się - choć wszystkie te okoliczności temu sprzyjają. Naprawdę. Moje piersi - kobiety bezdzietnej, która nigdy nie karmiła, nigdy gwałtownie nie schudła - nie sterczą, a wiszą. Wiszą teraz, gdy mam lat 45 i wisiały, gdy miałam lat 20. Wtedy wisiały mniej i mniej się zapadały, ale też radośnie dyndały - prawie od początku swojego istnienia. Nie przypominają konsystencją doświadczonego post-karmieniowego biustu, ale gdy się jeszcze zestarzeją, to zapewne zaczną. Nie przypominają też w niczym okrągłych anty-grawitacyjnych baloników. 

Pamiętajcie: by mieć obwisłe piersi, wcale nie trzeba nikogo nimi karmić. Tak samo, jak nie trzeba być w ciąży, by mieć duży biust ani w niej nie być, żeby mieć mały. Można się po prostu z takim „urodzić”. Bez żadnej zasługi ani uzasadnienia.

Ciało nie musi sobie niczym zasługiwać na prawo do wyglądania tak, jak wygląda. Ono po prostu to prawo ma. Nie róbmy z siebie męczennic ciąż, bohaterek odchudzań, weteranek starzenia, przestańmy wreszcie tłumaczyć się przed światem z tego, że nie wyglądamy jak Barbie. 

Pamiętajcie, nie musicie się nikomu tłumaczyć ani usprawiedliwiać ze swojego ciała. 

 

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...