Wpisy z tagiem: Charnos

piątek, 04 grudnia 2015

Jak niektóre z Was zauważyły (i ja też ;), na Stanikomanii panuje swego rodzaju system dwupartyjny, a raczej dwufirmowy, jeśli chodzi o marki angielskie :-) Ciągle tylko Panache albo Freya, Freya albo Panache (w to wliczyć należy też takie marki, jak Cleo czy Elomi, bo to także produkty tych dwóch firm: Panache i Wacoal). Ten monopol, a właściwie stereopol ;-) spowodowany jest w głównej mierze tym, że te dwie firmy zdecydowanie najlepiej jak dotąd sprawdzały się w ubieraniu mojego biustu. Inni producenci - bazujący zresztą głównie na zakresach D-G - nie podbili trwale mojego serca, głównie z uwagi na konstrukcje i materiały nie dające sobie rady z moim rozmiarem, ciężarem ani wymaganiami. Wszystko jednak się zmienia i postanowiłam podjąć kolejną próbę oswajania pozostałych marek UK :-) Na pierwszy ogień - Charnos!

Charnos to marka brytyjska, dystrybuowana w Polsce przez firmę Alter Id. Według strony firmowej rozmiary modeli Charnosa sięgają obecnie do brytyjskiego H, a rozmiary pod biustem to zakres 30-40 (65-90). Sztandarowy model Charnosa, Cherub, nie chciał na moim biuście leżeć i po kilku przymiarkach na długo zapomniałam o tej marce. Jednak od pewnego czasu chodzą słuchy, że firma Charnos poprawia konstrukcje i zaczyna gonić D-plusową czołówkę. Przykładem tej tendencji jest dzisiejszy bohater Violet, który debiutował zeszłej wiosny. Czy daje sobie radę z moim biustem? Sprawdzimy! :-)

Charnos - Violet, rozmiar: 36FF, kolor: różowo-fioletowy [Rozmiary: 32 C-J, 34-38 B-J, cena: 199 zł; biustonosz otrzymałam od dystrybutora]


Estetyka

Na widok tego modelu, po raz pierwszy w wiosennej wersji turkusowej, powiedziałam: ojej, jaki śliczny! Po pierwsze - bratki! :-) Wersja jesienna nie ustępuje moim zdaniem poprzedniej pod względem urody. Świetny nadruk, i to zdobiący całość z przodu i z tyłu!

Piękne zestawienie kolorów, od fioletów przez dominującą buraczkową czerwień po róże :-) Małe niebieskofioletowe kwiatki w charakterze ozdób na mostku i u nasad ramiączek.

Koronka też ładna, aczkolwiek dosyć „popularna” jeśli można tak powiedzieć ;) Ramiączka gładkie, ale z brzeżkiem. Jakoś nie mogłam nie postawić Fiołkowi maksa.

 

Dopasowanie



Do tej pory, po kilku tygodniach noszenia, cały czas nie jestem pewna, czy wybrałam odpowiedni rozmiar. Pod biustem jest w normie, problemem są miseczki. Przymierzałam zarówno 36G, jak i 36FF, na którego się ostatecznie zdecydowałam. W 36G, czyli w moim zwykłym rozmiarze mocno fałdowała się koronka u góry miseczki. Niby nic, czego nie dałoby się ukryć pod ubraniem (jest mięciutka i się przypłaszcza), ale bez ubrania nie wyglądało to ładnie.

Zdecydowałam się więc na rozmiar mniejszy, który nie dawał objawów niedopasowania, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z czasem jednak okazało się, że nie jest mi wygodnie - i tu pomogło nieco rozginanie fiszbin. Nie rozwiązało jednak problemów z podtrzymaniem, o których będzie niżej. Być może odpowiedzią na te problemy byłaby... po prostu miseczka G. Jednak ta koronka... I tak pozostałam z wrażeniem, że nie udało mi się Violeta idealnie dopasować.

 

Kształt



Kształt nadawany przez Fiołka jest w przybliżeniu okrągły z tendencją do przypłaszczania z przodu. Z profilu widać jednak jakąś kanciastość. U mnie jest ona widoczna zwłaszcza na większej (prawej) piersi, z której podtrzymaniem Violet radzi sobie gorzej niż z mniejszą. Lewa pierś wygląda jeszcze całkiem przyzwoicie.

A to prawa :-( No i co ja mam z tym Fiołkiem zrobić? Daje radę połowicznie - za pierś lewą dałabym mu spokojnie cztery punkty, a za prawą... khem. Sorry, nie da rady.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Pas obwodu trzyma bez zarzutu (dwie warstwy siatki, mocne gumki), znów jednak problemem są miseczki. Kusiło mnie porównanie z modelem Envy marki Panache, który wydaje się podobnie, jeśli nie identycznie skonstruowany - to także krój typu side-support, czyli z panelem bocznym, i z zastosowaniem elastycznej koronki. Wbrew pozorom, są jednak różnice.

W mojej Envy dolna, nierozciągliwa część miseczki jest wyższa o ok. 2 cm niż w Violecie. To wystarcza, by w Fiołku szczyty piersi wypadły na łączeniu materiałów, zamiast w całości pod częścią dolną, tak jak dzieje się to w Envy. Koronka w Violecie jest bardzo rozciągliwa i w efekcie miseczka słabiej podnosi i trzyma pierś. Tuż po założeniu Fiołka wszystko wygląda jeszcze w porządku, ale po jakimś czasie noszenia biust zaczyna bardziej zwisać i biustonosz sprawia wrażenie zmęczonego ciężką pracą ;-)

Drugą przyczyną tego zjawiska może być wielkość bocznych paneli, które są wyraźnie szersze w Envy niż we Fiołku. Tu ich wąskość sprawia, że ramiączko nie daje rady ciągnąć miseczki do góry - skracanie nie pomaga, pierś prędzej czy później zaczyna sprawiać wrażenie, jakby chciała wyskoczyć z miseczki.

Powstaje pytanie: czy w większym rozmiarze miseczki przypadkiem nie byłoby lepiej? W porównaniu, które powyżej opisałam, brała udział Envy w rozmiarze 36G, nie 36FF. Może to więc nie konstrukcja Fiołka winna, a jego rozmiar. Z drugiej strony - powiewanie koronki w niby właściwym rozmiarze też nie jest dobrym objawem.

Jedna rzecz w Fiołku jednak stawia go wyżej od Panaszowej Envy - zapięcie :-) Jest co prawda również dwuhaftkowe, ale szersze niż w Envy i zupełnie się nie odkształca w noszeniu. Za zapięcie Violet ma u mnie maksa. 



Podsumowując te rozmiarowo-konstrukcyjne przygody doszłam do wniosku, że Violet jest chyba modelem na biusty mniejsze od mojego. Przy lżejszych i mniej opadających piersiach moje problemy mogłyby zupełnie nie wystąpić.

 

Wygoda

Niestety, musiałam się trochę z Violetem pomęczyć. Od początku uwierały mnie fiszbiny, ale nie na mostku ani po bokach, lecz pod biustem. Zwłaszcza w pozycji siedzącej drut się wbijał. Sprawiało to wrażenie, jakby opadające piersi wtłaczały mi fiszbiny w ciało. Pomogło rozgięcie ich łuków, lecz wciąż nie jest idealnie. Być może więc jest to kwestia konstrukcji/rozmiaru/wąskofiszbinowości, a może swój udział mają też kanaliki fiszbin, które mają ostrawe, odstające krawędzie.

 

Cena

Podjęłam ostateczną decyzję, by nie oceniać w recenzji ceny ;-) w sytuacjach, gdy swój egzemplarz otrzymam w prezencie albo z dużą zniżką. Tylko wyciągając pełną kwotę ze swojej kieszeni czuję się naprawdę uprawniona do wystawiania noty. A więc ocena należy tu do Was :-)

 

Galeria

Fiołek w wielu ujęciach. Warto zajrzeć - jest naprawdę śliczny...

 

 

Podsumowanie

Eksperyment z Violetem był ciekawy, choć niepozbawiony bólu ;-) Fiołek jest śliczny, ale ku wielkiemu żalowi nie jestem w stanie zaliczyć go do grona moich ulubionych staników. Chętnie jednak dałabym marce Charnos jeszcze jedną szansę i wypróbowałabym jeszcze jakiś inny model. Może już inaczej rozwiązana/uszyta z innego materiału górna część miseczki sprawiłaby, że wybrałabym inny rozmiar i nie doświadczyła problemów z konstrukcją. A może jednak konstrukcje Charnosa wciąż nie są dla mnie? Szkoda by była, bo liczyłam na to, że Charnos z firmy na średnie biusty awansuje do grona tych dobrych zarówno na średnie, jak i te większe, do których zaliczam swój (powiedzmy, do średnio-większych - bo są przecież miseczki powyżej brytyjskiego G, czyli te „naprawdę większe”).

Wydaje mi się mimo wszystko, że biusty o mniejszej masie - czyli te o mniejszych miseczkach oraz być może te w moich okolicach miseczkowych, ale mniejszych od mojego obwodach - mogą być z Fiołka zadowolone. Ciekawa jestem, czy próbowałyście już tego modelu i jakie macie z nim doświadczenia? Czy znacie i nosicie markę Charnos? Mam wrażenie, że kolekcje są z sezonu na sezon coraz ładniejsze. Osobiście bardzo bym się cieszyła, by naszym dwóm największym D-plusowym graczom zaczęła wyrastać jakaś naprawdę godna konkurencja, bo ileż można ubierać się w dwóch firmach? A może w waszym przypadku już tak jest i dawno zerwałyście ze „stereopolem”? :-)

poniedziałek, 14 marca 2011

Kolekcje i marki, marki i kolekcje... Gorący czas zapowiedzi na kolejny sezon sprawia, że trudno oderwać się od próbek, katalogów, zdjęć, rozmiarówek i... planowania wydatków. Do tej pory gościli u nas ci zadomowieni na naszym DD-plusowym podwórku na tyle, że opisy ich kolekcji należą już do stanikomaniackiej tradycji. Proponuję jednak wyłonić się na chwilę z głównego nurtu i rzucić okiem na markę początkującą na naszym rynku, a mianowicie brytyjskiego Charnosa i jego aktualną kolekcję wiosenną, która lada moment powinna pojawić się w sklepach.

U nas dotąd praktycznie nieznany, na Wyspach jest firmą z całkiem długą jak na interesujące nas marki historią, bo istniejącą już od 1958 roku. Produkuje nie tylko biustonosze i majtki do kompletu, ale także różne inne bieliźniane wynalazki, jak halki, body, koszulki z wbudowanym stanikiem, wyszczuplające majtki (w znanych od lat liniach Superfit i Hourglass).

Do niedawna marka ta kojarzyła mi się raczej z konserwatywną klasyką - z roku na rok powtarzały się te same modele i serie oraz zakresy rozmiarów, niewiele było kolorów. Po tym, jak udało mi się zdobyć czerwonego straplessa, wspominanego w pewnej archiwalnej notce (polecam zerknąć i zadumać się nad zmianami, a może nad brakiem zmian, na rynku straplessów ;), po Charnosa już więcej nie sięgnęłam, poza jednym falstartem z błędnie skonstruowaną balkonetką - nie nęcił mnie ani krojami, ani kolorami. Próbki wchodzącej niebawem do sklepów kolekcji, które obejrzałam dzięki jej polskiemu dystrybutorowi sprawiły jednak, że patrzę nań łaskawszym okiem - jednym z powodów jest bohater pierwszego zdjecia w tej notce.

 

Rajski Eden

Widać, że firmie Charnos wreszcie znudziły się gładkie tudzież koronkowe klasyki i zapragnęła zaszaleć z barwnym haftem i stylistyką nawiązującą do najbardziej znanych marek D-plusowych, jak Masquerade, czy nawet Fauve. Eden (32-38 B-G) jest usztywnianym balkonikiem, który wiele z nas zapewne nazwałoby half-cupem, mniejsza jednak o nazewnictwo - poziom zabudowania próbkowego egzemplarza wydał mi się porównywalny z przeciętną „maskaradką”. Pod względem stylistyki i jakości wykonania postawiłabym go co najmniej na tym poziomie, jeśli nie wyższym - podobnie zresztą jak całość kolekcji. Detal na mostku - na piątkę z plusem.

Oprócz stanika do tej spektakularnej serii dołączono gorset (do obejrzenia w galerii na końcu) w - uwaga - tym samym zakresie rozmiarów, nie do jakiegoś tam FF ;) Charnos jednak rozmiarowo nie oszałamia, to typowa marka D-G, a w zasadzie B-G, a czasem C-G, brak jednak obwodów poniżej 32 (z jednym jedynym wyjątkiem - strapless z serii Eve). W tym sensie jest jednak wciąż marką bardzo tradycyjną. Ale kto wie, może obecna kolekcja stanowi zapowiedź odświeżenia?

Godnym uwagi elementem są majtki - tu marka wyraźnie wykorzystuje swoje tradycyjne doświadczenie i wizerunek, nawiązując do stylu retro, co czyni zresztą nie tylko w tym modelu. Oprócz stringów mamy do dyspozycji wysokie majtki z podwiązkami.

Mam nadzieję, że Charnos sprawi, iż powrócę do Edenu, a raczej, że Eden stanie się moim udanym powrotem do Charnosa ;)

 

Satyny czar

Modelem, który najpewniej skłoni mnie do wypróbowania miękkiej strony Charnosa, jest Mia - z satyny w kolorze srebrnym, który w zależności od oświetlenia zyskuje odcień niebieskawy czy wręcz liliowy, albo pozostaje szary - to jeden z tych okropnie trudnych do sfotografowania kolorów. Mia w wersji miękkiej wystąpi w rozmiarach B-G, natomiast w usztywnianej balkonetce - B-F, co jest regułą dla modeli usztywnianych Charnosa (oprócz wyżej wspomnianego Edenu). Zwracam uwagę na cudne ramiączka z plisowaną naszywką, które kojarzą mi się z ostatnimi zapowiedziami Fauve. Niewątpliwie mamy do czynienia z jakimś ramiączkowym trendem.

W komplecie nie mogło zabraknąć kilku typów majtek, w tym również wysokich z podwiązkami.

Moją trzecią ulubienicą kolekcji była Paris, też pięknie satynowa i elegancka, kusząca mimo jasnych barw. Niestety podobno wersja usztywniana nie zawita do Polski, a miękka nie zostanie wyprodukowana wcale. Nie mam pojęcia, czemu.

 

Koronkowce - znane czy nieznane?

O Cherubach nie mam jeszcze opinii, poza tym, że podoba mi się koronka oraz kolor wersji szmaragdowej. Wystąpi jako full-cup w miseczkach do G i usztywniana balkonetka do F, a oprócz szmaragdu pojawi się malinowy róż. To jeden z tych modeli, które są obecne w ofercie tyle czasu, że jego nazwa kojarzy mi się nieodmiennie z tą właśnie marką. Czy będzie atrakcyjną propozycją dla polskiej biuściastej? Krój full-cupa sprawia jednak wrażenie tradycyjnego rakietowca - może średnie biusty zaprzyjaźnią się z usztywnianą balkonetką?

 

Do modelu Trellis podchodzę nieco nieufnie. Przymierzany przeze mnie miękki stanik w rozmiarze 36G był na mnie sporo za duży, co samo w sobie byłoby niezłą wiadomością dla wielu biuściastych, mój niepokój natomiast wzbudziły nietypowo wysokie boczki oraz rozciągliwa koronka miseczek. Nie wiem, czy dam mu jeszcze jedną szansę - być może jest to jednak model skierowany do niższej strefy miskowej (mam nadzieję, że nie jest tak w przypadku wszystkich staników Charnos... chętnie usłyszę Wasze opinie na ten temat!). Tu też zwracam uwagę na ładny detal na mostku. Na zdjęciu - wersja usztywniana do miseczki F.

Kość słoniowa

trzyma się mocno nie tylko w bazówce - całkiem sympatycznie wg mnie prezentuje się sezonowa Thalia i bazowa Ava, ta ostatnia pojawi się także w czerni z grafitem. Wersje miękkie jak zwykle do G, usztywniane do F tylko, co mnie dziwi zwłaszcza w przypadku Thalii, która przecież spokojnie mogłaby stanowić jasną przeciwwagę dla wieczorowego Edena.

 

...czerń i beż.

Do wieczorowych czerni dołączy Helena z bogatym, dobrej jakości różowym haftem i ciekawym widelcowatym zamocowaniem ramiączek. Będzie, jak zwykle, wersja miękka do G (full-cup) i usztywniana do F.

Spodobała mi się też Anais, która wystąpi w bardzo przyjemnym brzoskwiniowym odcieniu cielistego. Model ten był dostępny w kolekcji zimowej w ciemnej czerwieni, a chyba jeszcze wcześniej w turkusie.

 

Bazowe ciekawostki

Opisywanie kolekcji bazowych to dla mnie zawsze „jazda obowiązkowa” - wywiązać się wypada, ale bez wielkiego zaangażowania :) Zwrócę tylko uwagę na dwa ciekawe punkty.

Pierwszy - to koszulka z wbudowanym stanikiem z serii Superfit (32-38 B-F). Miałam okazję ją przymierzać, ale nie zdołałam dobrać odpowiedniego rozmiaru. Największa miseczka F, mimo że rzeczywiście spora (zostałam uprzedzona, że miseczki w Charnosach bywają nietypowo duże), była jednak nieco za mała, a obwód wzięty na wyrost nie podtrzymywał tak dobrze, by koszulkę dało się nosić bez ramiączek, a to wszak najbardziej atrakcyjna opcja. Sądzę jednak, że biusty mniejsze od mojego mogą być z tego produktu zadowolone.

 

Godne uwagi są też, jak sądzę, dwie kolekcje ślubne: Belle i Eve. Obie zawierają sporo elementów: staniki multiway, gorsety, różne typy majtek, pasy do pończoch. Bardziej efekciarska jest Belle ze względu na dodatek cekinów i błyszczącą satynę, zapewniam jednak, że w dotyku jest przyjemna i nie szeleści. Eve od razu wzbudziła moją sympatię - po pierwsze, występuje także w czerni :) (niestety nie widziałam próbki), a po drugie - ma całkiem cywilizowany zakres rozmiarów na tle reszty kolekcji, bo w miseczkach C-F występuje także w obwodzie 30 (ogólnie sięga, jak zwykle, do G). Nie wiem tylko, po co tu jeszcze miękki full-cup... Nie jestem entuzjastką „ślubniaków”, ale uważam tworzenie takich kolekcji za coś w rodzaju znaku jakości firmy. A skoro już o jakości mowa...

 

Jakość

Jestem mile zaskoczona, zwłaszcza takimi modelami, jak Eden czy Mia: widać dbałość o detale i dobre materiały, koronki i hafty. Podobają mi się Charnosowe ozdoby (te wszystkie szkiełka, wisiorki itd.), choć tiulowe wstążki zmieniłabym na inne - obawiam się, czy nie będą się zagniatały tudzież strzępiły. Niestety trudno mi się wypowiedzieć na temat konstrukcji - z braku testów. Mam nadzieję, że może Wy coś na ten temat dorzucicie.

Oto zdjęcia próbek, a wśród nich powiększenia detali, które szczególnie polecam Waszej uwadze:

 

 

Wiosenny konkurs! :-)

Gdyby któraś z Was miałaby ochotę przetestować któryś z kompletów Charnosa - zapraszamy do konkursu, w którym można takowy wygrać :) Wymyślcie nowe nazwy dla modeli: Eden, Mia i Thalia - mogą być zabawne, literackie czy też co Wam inwencja podpowie. Dla najciekawszego zestawu polski dystrybutor marek Charnos i Audelle, firma Alter ID, ufunduje komplet Charnosa, albo też, jeśli ktoś nie znajduje w ofercie swojego rozmiaru - bieliznę nocną Audelle (rozmiary 36-46). Propozycje prosimy podawać w komentarzach.

Na zakończenie - jeszcze raz proszę doświadczone użytkowniczki Charnosa o wrażenia. Czy warto również tej wiosny zainteresować się Charnosem?

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...