Wpisy z tagiem: panterka

niedziela, 02 listopada 2008

Niejedna stanikomaniaczka skrycie marzy o staniku w panterkę czy zeberkę - czasem zamiast flory mamy ochotę na odrobinę fauny, najlepiej - drapieżnej :) Modne od ładnych kilku sezonów seksowne zwierzęce desenie nie omijają też bielizny. Zaczęłam więc od zawarcia bliższej znajomości z przedstawicielką dzikich kotów - intrygującym plandżem w lamparcie cętki.

Miss Mandalay Leopardess, 36FF, 159 PLN, ubarwienie: dzikie ;)

rozmiary miseczek: D-G (brytyjskie), obwody: 30-38 (65-85)

 

Estetyka

(5)

Leopardzica przekonała mnie do siebie od razu - przede wszystkim wzorem i kolorystyką. Tygrysie czy lamparcie rzuciki nadto często mają postać zwykłych czarnych ciapek na żółtym tle, lecz ubarwienie Leopardess na szczęście nie ma z tym banałem nic wspólnego. „Lamparcia skóra” ma raczej chłodną tonację i nie jest jednolita - mieni się odcieniami złota i kremu. Gładki, przyjemny w dotyku materiał pokrywający przód stanika oraz przednią część ramiączek ma lekki, nienatrętny połysk. Aż ma się ochotę, by rąbek takiego ramiączka wychylił się z dekoltu - dobrze, że producent nie poprzestał na zwykłym czarnym.

Wykonaniu całości nie można niczego zarzucić, choć trochę szkoda, że satyna jest sztuczna - a miło byłoby, gdyby zawierała choć kilka procent jedwabiu... Na pewno pomogłaby nam świadomość tej odrobiny luksusu, choć i bez tego lamparcica sprawia eleganckie wrażenie. W przypadku podobnych wzorów łatwo popaść w kicz i banał - twórcom Leopardess udało się tego uniknąć tak dalece, jak to możliwe. Mamy do czynienia z odważnym, lecz eleganckim wzorem. Właściwie powinnam postawić lamparcicy szóstkę :)

 

Dopasowanie

(4 1/2)

Lamparcica jest trochę kapryśna. Kierując się opinią użytkowniczek zaczęłam od razu od przymiarki nieco luźniejszego niż zwykle obwodu - 36(80) zamiast 34(75). Spodziewałam się ciasnoty mimo to, ale ostatecznie okazało się, że rozmiar jest właściwy. 36 u lamparcicy jest odpowiednikiem niektórych co rozciągliwszych trzydziestek czwórek. W sumie - zaleta. Większy kłopot miałam z miseczkami - sprawiały wrażenie za małych, ale po pierwsze - nie aż tak, jak się obawiałam, a po drugie - jak się okazało, wina nie leżała po stronie rozmiaru, lecz kroju stanika.

Uwaga: zapięcie Leopardess jest węższe niż standardowe! Nie będzie więc pasowała klasyczna przedłużka obwodu. Warto to mieć na uwadze przy zakupach.

 

Krój i podtrzymanie

(3 1/2)

Początkowo zniechęciła mnie do lamparcicy jej skłonność do wcinania się krawędzią miseczki w pierś. Przypuszczałam, że to kwestia niestandardowo małych miseczek, jednak przymierzenie większego rozmiaru nie rozwiazało problemu do końca - pojawiły się natomiast symptomy za dużej miseczki, jak luz z boku i u góry, przesadne zabudowanie, zbyt szerokie fiszbiny. Rzecz zatem nie w rozmiarze, przynajmniej nie w moim przypadku. Po dłuższej chwili doszłam do sedna mojego problemu z tym stanikiem - wyraźnie pomogło...  wydłużenie ramiączek.

Są one dla mnie - „długoramiączkowca” - wyraźnie za krótkie, czego nie przewidziałam, gdy po raz pierwszy włożyłam stanik. Nienaturalnie ciągnięta do góry miseczka utworzyła na piersi pseudo-„bułkę” (bułka to popularne określenie wybrzuszenia tworzącego się najczęściej nad zbyt ciasną miseczką), która znikła niemal całkowicie przy odpowiedniej regulacji ramiączek. Musiałam wydłużyć je do maksimum. Biust wcale nie stracił przy tym na kształcie ani podtrzymaniu - nadal jest bardzo mocno uniesiony i skutecznie trzymany w ryzach, mimo że gąbka miseczek (bo to stanik lekko usztywniany) jest naprawdę miękka i cienka.

Wsparcie, jakie oferuje nam Leopardess, zasługuje na piątkę. Zebranie piersi z boków jest już nieco słabszą stroną tego stanika - jako fanka Panache Inferno i Freyi Retro, od usztywnianego plandża oczekuję więcej. Między piersiami powstaje jednak dość naturalna dolinka, która przyjemnie prezentuje się w głębokim dekolcie. Kłopot z ramiączkami (naprawdę przydałyby się dłuższe) skłonił mnie jednak do obniżenia oceny.

 

Wygoda

(3)

I znowu - wszystko byłoby świetnie, gdyby nie za krótkie ramiączka. Kółko łączące przednią,  lamparcią część z tylną, zrobioną z czarnej gumy, wypada na szczycie ramienia i paskudnie uwiera. Nosić się da, ale do szczytów komfortu daleko. Dlatego mimo przyjemnych w dotyku materiałów i wygodnych miseczek z żalem stawiam tróję. Warto jednak pamiętać, że to, co uznałam za wadę, dla innej biuściastej może stać się wielką zaletą - a faktem jest, że dla wielu z nas fabryczne ramiączka są za długie. Te, którym skracania nigdy dość, polubią ramiączka lamparcicy.

 

Cena

(3 1/2)

Trudny temat. Lamparcica ma, z praktycznego punktu widzenia, poważną rywalkę w postaci bazowego plunge'a - usztywnianej Freyi Retro. Oba spełniają podobne zadania - różnica tkwi we wzorze, który czyni z lamparcicy stanik nie tylko funkcjonalny, ale i dekoracyjny, a dla wielu - spełnienie ich bieliźnianych marzeń. Drapieżniki są wśród DD-plusów rzadkością. Mimo to uważam cenę 38 funtów, jaką stanik ten osiągał w brytyjskich sklepach (w porównaniu z ok. 26 za Freyę), za zbyt wygórowaną. Niektóre sklepy już tę cenę obniżyły, a na polskim rynku pozostaje ona przeciętna - w porównaniu z resztą bielizny DD+ angielskich marek. W sumie - bez euforii.

 

Podsumowanie

Leopardess to stanik, któremu wiele można wybaczyć, ze względu na jego nieprzeciętną urodę. Ani trochę nie żałuję, że znalazł się w mojej kolekcji. Będzie też prawdopodobnie jedynym stanikiem, w przypadku którego zdobędę się na wykonanie przeróbki - będzie to dosztukowanie taśmy przedniej części ramiączek, co uczyni go wygodniejszym. Marzy się jednak kolejna, ulepszona edycja Leopardess, o podobnym, albo całkiem innym wzorze... Mało jest wciąż biustonoszy deep plunge o atrakcyjnym designie, a ten należy do nielicznych wyjątków.

[Stanik do recenzji dostarczył sklep Intimo4you z Krakowa, ul. Wysłouchów 3]
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...