Wpisy z tagiem: bandeau

niedziela, 08 listopada 2009


Ta obiecująca wieczorowa para modeli Masquerade przykuła uwagę wielu stanikomaniaczek już przy okazji zapowiedzi jesienno-zimowej kolekcji. Gładki satynowy plunge i takiż bandeau w czerni bywały nazywane „boskimi” :-) Jako miłośniczka gustownej „czernizny” oraz wszystkiego, co satynowe, nie mogłam nie ulec ich urokowi, zwłaszcza że sezon sprzyja - długie listopadowe wieczory, mroczny czas czarnych gorsetów i powłóczystych sukni z dekoltami... Postanowiłam więc spróbować, czy oba modele w rzeczywistości prezentują się równie efektownie, jak na katalogowych zdjęciach. Przedstawiam Wam więc:

Masquerade - Tiffany bandeau, rozmiar: 34G, kolor: czarny [Rozmiary miseczek: D-G, obwody: 30-38 (65-85), cena: 176 zł]


 

Estetyka

(4 1/2)

Mój wygląd w tym biustonoszu w pierwszej chwili nieco mnie zdziwił. Niewiele mam gładkiej bielizny, a połączenia całkowicie jednolitej barwy z fasonem bandeau nie miałam okazji testować jeszcze nigdy. Efekt poziomej, szerokiej taśmy jest nieco zaskakujący, zwłaszcza że zdjęcie z katalogu sugerowało, że pośrodku biustonosza występuje coś w rodzaju obniżenia. W rzeczywistości mostek u góry jest jedynie bardzo nieznacznie zaakcentowany, wyraźne przewężenie między miseczkami jest widoczne tylko u dołu.

Fiszbiny w tym bandeau są całkowicie ukryte pod wierzchnią warstwą lekko połyskującej elastycznej dzianiny (brawa za połysk widoczny, lecz nie natarczywy), a jedyny akcent stanowią pionowe krótkie szwy u dołu każdej z miseczek. Jedynym widocznym elementem konstrukcji są fiszbiny boczne.

Gdy minęło początkowe zdziwienie, zaczęłam doceniać surowość tego modelu, poziomą górną krawędź kojarzącą się z gorsetami, a także sposób, w jaki kształtuje biust. Tiffany definitywnie ma w sobie coś.

Minusem jest odznaczanie się górnej krawędzi pod bluzką. Tiffany prosi się o odpowiednio duży i szeroki dekolt. Szkoda, że nie mam jeszcze kreacji, która pozwoliłaby docenić w pełni jego zalety :-)

 

Dopasowanie

(4 1/2)

Miseczki Tiffany bandeau oceniłabym jako umiarkowanie nieduże - jeśli jesteśmy na granicy rozmiarów, musimy liczyć się z lekkim niedopasowaniem. U mnie z głębokości miseczek cieszy się głównie mniejsza pierś, podczas gdy większej przydałoby się więcej miejsca.

Obwód oceniam jako przeciętny, z tendencją do szerokiego.


Kształt

(5)

Tym, co przekonało mnie ostatecznie do tego modelu, był, co być może zaskakujące, test bluzkowy. Tiffany wyjątkowo skutecznie zbiera piersi z boków. Biust zyskuje w nim formę półkul bez zaakcentowanych wierzchołków - kształt bardzo „dekoltowy”, który lubię.


Konstrukcja i podtrzymanie

(4)

Największe zastrzeżenia mam do podtrzymania, a to dlatego, że dzianina, z której zrobione są boki, nie pracuje zbyt dobrze - można bez większego trudu rozciągnąć ją w ręku do maksimum, w którym kończą się jej możliwości. Na szczęście boki są na tyle szerokie (zapięcie na trzy haftki), że biustonosz trzyma się znośnie, jednak mógłby lepiej... Pod ciężarem mojej większej piersi Tiffany ma tendencję do zjazdu w dół, co oczywiście skutkuje bułką nad miseczką. Pomaga ciaśniejsze zapięcie obwodu.

Konstrukcja miseczek (z jednym pionowym cięciem) jednak wydaje się bez zarzutu - dobrze podnoszą piersi, nie ma też kłopotów z fiszbinami. Plus za długie, sztywne fiszbiny boczne, które mają swój niewątpliwy udział w podtrzymaniu. Podobnie jak w drugim znanym modelu bandeau marki Masquerade, Antoinette, również i tutaj cały przód stanika aż do fiszbin bocznych jest zrobiony z cienkiej gąbki, co wzmacnia całą konstrukcję.

Jako bandeau, Tiffany odsłania górną partię piersi, mostek natomiast jest stosunkowo wysoki. Widoczny pozostaje początek dolinki między piersiami, co prezentuje się bardzo ładnie.

 

Wygoda

(4)

Brawa za ramiączka - należą się zarówno za wygodę, jak i urodę. Przednia część pokryta elastyczną satynową dzianiną jest elastyczna, podobnie jak tylna, zrobiona z gładkiej gumy. Ramiączka nie są jednak nadmiernie rozciągliwe, nie wpijają się, nie drapią ani nie zamieniają na ramieniu w „sznurek”, a przy tym nie są zbyt szerokie (34G - 14mm). Ramiączka idealne.

Zastrzeżenia mam natomiast do usztywnień bocznych, których zakończenia, zwłaszcza dolne, uwierają. Osoby z pewną ilością tkanki tłuszczowej w rejonie podbiustnym będą zapewne skarżyły się na niewygodę. W tak starannie uszytym biustonoszu można było dopracować także i ten szczegół. Poza tym jednym elementem - jest bardzo wygodny.

 

Cena

(3 1/2)

Tradycyjnie już nie jestem zachwycona. Estetycznie ciekawy i dobrze wykonany, Tiffany nie jest jednak aż takim ideałem, bym mogła przymknąć oko na dość wysoką cenę (powyżej 150 zł robię się gwałtownie mało tolerancyjna ;-). Na szczęście można czasem liczyć na zniżki, o czym niżej :-)

 

Podsumowanie

Polecam na jesienno-zimowe wieczory, nie tylko do wydekoltowanych kreacji. Można poczuć się w nim wyjątkowo. Te z Was, które lubią się z fasonem bandeau, będą Tiffany zachwycone - ze swoją niemal idealnie poziomą linią góry jest to najbardziej bandeauowate bandeau świata :-) Ciekawy, bezprecedensowy model w tej strefie rozmiarowej.

 

Uwaga, promocja!

Biustonosz do recenzji dostarczył sklep Dopasowana.pl (od kilku miesięcy działa także stacjonarnie: Warszawa, Al. Waszyngtona 122), który specjalnie dla stanikomaniaczek organizuje promocję: na hasło „Stanikomania” Tiffany o 15% taniej! Oferta ważna jest przez najbliższy tydzień.

 
1 , 2
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...