Wpisy z tagiem: Gossard

wtorek, 01 sierpnia 2017

Przepraszam za nadprogramową „ozdobę” w postaci naklejek na brodawki - bez nich wyglądam lepiej ;-) Ale obawiam się, że musiałabym wtedy przenieść blog do kategorii „dla dorosłych”...

 

Zawsze myślałam, że Gossard Glossies to coś dla małych biustów - ta kolekcja przejrzystych miękkusów w różnych kolorach powstała pierwotnie dla rozmiarów z klasycznego zakresu do D. Gdy firma zaczęła produkować Błyszczaki do G - długo nie wierzyłam, że model ten może mieć sens w moim rozmiarze. Niedawno jednak oczy uciekły mi do tej pięknej magenty i stwierdziłam: raz kozie śmierć, dam mu szansę - i dałam.

Jeszcze słówko przypomnienia, kto zacz Gossard. To marka brytyjska (dostępna w Polsce) o długiej tradycji (sięgającej początków dwudziestego wieku), ale młodym wizerunku i bardzo pro-dekoltowa, bo jej głównym produktem są usztywniane plandże. Zakres rozmiarów kończy się niestety już na brytyjskiej miseczce G. Ceny są umiarkowane, a jakość i uroda produktów - bardzo na plus. Wracam do Gossardów rzadko, ale wracam. To mój pierwszy eksperyment z miękkim modelem i pierwszy raz z Glossies.

Co ciekawe, jest to model historyczny - został wprowadzony po raz pierwszy w latach 70. XX wieku i był reklamowany jako najlżejszy na rynku biustonosz, z miseczkami jak druga skóra, odważnie przejrzystymi - alternatywa dla staników z grubszych materiałów, odrzucanych przez wyzwolone kobiety. Czy współczesna feministka też skusi się na Glossies? Jestem jednym z żywych dowodów ;-) 

Gossard - Glossies Moulded Bra, rozmiar: 36FF, kolor: purple cactus [Rozmiary miseczek: A-G, obwody: 30-38, cena: £26.00-£29.00; stanik nabyłam drogą kupna za pieniądze w Brastop.com]

 

 

 

Estetyka

Błyszczak to model specyficzny i z tego co wiem, wywołuje skrajne reakcje. Narzekające twierdzą, że wygląda jak rajstopy. Rzeczywiście materiał miseczek może przypominać błyszczące rajty ;-) ale mnie jakoś nie przeszkadza to skojarzenie. Bardzo mi się podoba i przejrzystość, i gładkość, i połysk. Nie znam drugiego takiego modelu. W sumie zawsze chciałam go wypróbować, ale zraziła mnie zasłyszana gdzieś informacja o elastycznych miseczkach - tymczasem model ten ma miseczki nierozciągliwe - skojarzenie z rajstopami jest tu czysto wizualne ;-) 

 

 

Tył pokrywa ten sam tiul, co przód - co ciekawe, skrzydełka mają bezszwowo wykończoną część dolną (gumka jest wszyta w środek), podobnie jak miseczki - na zewnątrz nie widać szwów łączących kanaliki fiszbin z miską. Całość ma minimalistyczno-futurystyczny klimat.

Glossies powstał już w wielu kolorach - oprócz bazowej czerni i beżu mamy np. kobaltowy niebieski, różowy, czerwony. Mnie najbardziej urzekł purple cactus :-) Na sklepowych zdjęciach potrafi wyglądać bardziej fioletowo niż w rzeczywistości. W realu jest to klasyczna magenta, amarant, nie fiolet, ale i nie róż.

 

Zdjęcie samego biustonosza ze strony Gossarda (wersja do D) - kolor jest bardziej fioletowy niż naprawdę. Bardziej wiernie wygląda na zdjęciu z modelką.

 

 

Trudno się rozpisywać o tak oszczędnym designie, ale warto zwrócić uwagę na „pęknięcie” u góry mostka (dekolt tego modelu sięga niżej niż fiszbiny na środku). Boczne slingi w miseczkach nie przeszkadzają mi estetycznie. Zdaje się, że w mniejszych rozmiarach ich nie ma. Podoba mi się złote logo na boku (szkoda, że pozostałe metalowe elementy nie są złote). Ramiączka są ładne, zapięcie dobrej jakości. 

 

 

 

Dopasowanie

Rozmiar 36G był zdecydowanie za duży, musiałam więc wymienić na 36FF. Tu miseczki są w normie, obwód raczej luźny, ale nie potrzebuję już mniejszego rozmiaru. Podsumowując - dużomiskowiec i luzak.

 

 

 

Kształt

Jako rzeczniczka równouprawnienia kształtów powinnam być może ocenić go wyżej. Trzeba powiedzieć szczerze: nie jest to stanik modelujący piersi w podniesione i zebrane kulki. Unosi i zbiera dość słabo, co możemy ładnie nazwać zachowaniem naturalnego kształtu biustu :-) A mniej ładnie - że nic z biustem nie robi (co jest już jednak przesadą). Trochę przy tym spłaszcza. Ale jak dla mnie, do codziennych zastosowań, gdy nie zamierzamy nikogo olśnić profilem ani dekoltem, jest OK. Umożliwia za to czarowanie przezroczystością. 

 

 

Konstrukcja i podtrzymanie

O konstrukcji wiele powiedzieć się nie da, ponieważ miseczki są modelowane termicznie i bezszwowe. To pierwszy model tego typu, jaki posiadam - tj. o nieusztywnianych bezszwowych miskach. Daje to komfort na dwóch poziomach: nie odznacza się pod ubraniem i jest wygodne dla piersi, na które nie wywiera specjalnych nacisków. Napisałam wcześniej, że miseczki są nieelastyczne - nie jest to do końca prawdą, ponieważ materiał rozciąga się ciut w poziomie. W pionie jest bardziej stabilny, choć nie tak, jak laminowane dzianiny najlepszych biusto-podnośników ;-) Boczne slingi są nierozciągliwe i na pewno poprawiają kształt, ograniczając pływanie biustu na boki, choć wiele tutaj zdziałać nie mogą. 

 

 

Fiszbiny mają normalną jak dla mnie szerokość. Konstrukcja dołu jest lekka, tj. bandless (co zwiemy potocznie wiszącymi fiszbinami, fiszbinami nie wbudowanymi w obwód, lub bardziej fachowo - konstrukcją bez bawetu). Daje to lekkość optyczną, ale trochę zawsze pogarsza podtrzymanie. 

 

 

Wszystko to nie znaczy bynajmniej, że Glossies nie trzyma - biust jest podtrzymywany ze standardową mocą, jak w przeciętnym staniku, dlatego wystawiam mu ocenę dobrą.  

 

Wygoda

Obawiałam się bardzo braku dolnej taśmy, i jak się okazało, częściowo słusznie. Nie wiem, od czego to zależy, ale Glossies czasem piłuje mnie dołem w ciało, a czasem nie. Nie rozumiem, jak to możliwe, że nie ;-) Kiedy mam z nim problem - uwiera mnie nie tyle dół mostka, co dół fiszbin. Kanaliki w tym miejscu wywijają się notorycznie na zewnątrz i potrafią gnieść. Ciekawe, że na kilkanaście założeń tylko dwa razy miałam ochotę go po paru godzinach zdjąć. Dlatego też nie odesłałam go od razu po przymiarce ;-) 

 

Dół miseczki w stanie spoczynku

 

Dół miseczki z wywiniętym na zewnątrz kanalikiem fiszbiny - tak właśnie dzieje się w trakcie noszenia

 

Jeśli ktosia nie miała nigdy problemów z uwierającym dołem, to zapewne i tutaj nie będzie miała na co narzekać - poza tymi miejscami Błyszczak jest całkiem przyjazny. 

 

Cena

Glossies kupiłam na Brastopie za normalną cenę i uważam, że nie jest przesadnie wygórowana. W porównaniu z przeciętną dla D-plusowych modeli należy raczej do niższych. To prosty model, dobrej jakości, ładny i jeśli akceptujecie jego design i kształtowanie - jest to dobra relacja jakości do ceny. 

 

Galeria

Warto się przyjrzeć z bliska tej amarantowej mgiełce - oto wszystkie ujęcia (łącznie z kompletem fotek nabiustnych :-) ).

 

Gossard - Glossies

 

Podsumowanie

Uwielbiam przezroczyste staniki i uważam, że dobrze by było, gdyby takich minimalistycznych mgiełek jak Glossies było więcej na rynku. Poprosiłabym o wszystkie kolory tęczy i różne konstrukcje, tak aby zwolenniczki krojów banded też znalazły dla siebie wygodnego mgiełkowca. No i oczywiście przydałby się większy zakres rozmiarów. Glossies nie jest dla mnie idealnym modelem, ale ma zalety i chciałabym go mieć też w innych kolorach. Hmm, może beż? ;-) 

Jak Wam się podoba taki stanikowy minimalizm - minimum środków, naturalny kształt? A może macie już swoje ulubione Glossies?

wtorek, 04 lipca 2017

 

Jako ofiara mody uparłam się, że będę eksplorować trendy - wbrew przeszkodom, które stawiają na mej drodze rozmiar biustu oraz problemy bra-designerów. Nie jest łatwo, bo płachta czy też płachty miękkiej koronki na większym biuście działają zupełnie inaczej, niż na mało wydatnych czy wręcz minimalnych wypukłościach. Czy koronkowe trójkąty, czy też staniki takowe udające, w ogóle nadają się dla większych biustów? A może powinnam sobie odpuścić? O nie - Stanikomania nigdy nie cofa się przed eksperymentem! 

Nie weszłam jak dotąd w posiadanie prawdziwych miękkich trójkątów (basically: dwa trójkąty z koronki z doszytymi ramiączkami i tyłem), bo o ile nawet byłabym gotowa na to ekstremalne doświadczenie, o tyle nie trafiłam jeszcze na tego typu model w moim rozmiarze i możliwej do zniesienia cenie. Zwróciłam się więc w kierunku modeli nawiązujących do trendu poprzez, najczęściej, nałożenie koronkowej warstwy na bardziej klasyczny D-plusowy spód, czyli miseczki na fiszbinach. Oto więc przed Wami przedstawiciel typu plandż warstwowy ;-) będący dziełem marki Gossard. 

 

 

Gossard - Gypsy High Apex Plunge, rozmiar: UK 36FF, kolor: Mykonos Blue [Rozmiary: 30 D-G, 32-38 A-G, cena:£32.00 £19.20, biustonosz zakupiony przez autorkę za własne nieprzymuszone funty ;-)]

 

Estetyka

Jaki on śliczny! To uroda w pierwszym rzędzie zdecydowała, że postanowiłam go zatrzymać. Po pierwsze: kolor. Odcienie tego typu są zmorą fotografów, bo bardzo się zmieniają w zależności od kontekstu i barwy oświetlenia, a także ich odbiór jest osobniczy. Dlatego niektóre z Was stwierdzą, że jest to kolor zielony, inne - że bardziej niebieski. Dla mnie przechyla się on bardziej w stronę blue. Jest to głęboki morski odcień, nie żaden tam jasny turkusik.

 

 

Bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie udało mi się dostać szortów do kompletu w moim rozmiarze - jestem przez to biedniejsza o kolejną porcję tego cudownego koloru, po drugie - wygląda na to, że szorty te są idealnej dla mnie wysokości. Jak się zdenerwuję, to się szarpnę kiedyś na cały komplet w fiolecie

Koronka, o którą najmocniej się tu rozchodzi, bo pokrywa cały przód stanika i zarazem mojej klatki piersiowej - jest ładna, mięciutka w dotyku i satynowo błyszcząca. Satynową lamówką obszyty jest też przód ramiączek, a całościową glamurność wzmacniają złote „okucia” i zawieszka z logo na mostku.

 

 

Gypsy jest bardzo dobrej jakości, od koronki po ramiączka. Przyczepić mogłabym się jedynie do zapięcia, które rozciąga się na ciele (mimo że wcale nie jest mi ciasno). Ogólnie nie dziwię się, że regularna cena nie należy do najniższych, choć nie jest też wcale nieprzeciętnie wysoka. Są marki, które cenią się wyżej, co nie zawsze idzie w parze z jakością. Tu raczej idzie. 

 

Dopasowanie

Nauczona wcześniejszymi doświadczeniami z Gossardem (ostatni stanik z tej firmy, jaki sobie sprawiłam, to cudny Temptation) nie celowałam w ogóle w miseczkę G, a od razu w FF. Obwodowo w normie, miseczkowo w zasadzie też, aczkolwiek miałam problem z luźną zewnętrzną koronką. Dlatego postanowiłam spróbować także mniejszej miseczki - F - z nadzieją, że koronki będzie trochę mniej, a miseczka nie okaże się jeszcze tak dramatycznie za mała. Niestety taka się okazała - niskie boki wypuszczały moje piersi na wolność, a fiszbiny były za wąskie. Powróciłam więc niby córa marnotrawna do FF-ki i postanowiłam się z nią zaprzyjaźnić. 

 

 

Kształt

Szpice robi, szpice! - niektóre z Was prychną pewnie z pogardą, a mnie się ten retro-kształt podoba. Piersi są mocno podniesione i mają formę zaokrąglonych stożków. Z powodu niskich boków stanika nie są one zbierane mocno od samej pachy, ale ładnie zbliżają się do dekoltu i  tworzą przyjemną dolinkę z przodu. W sam raz do wydekoltowanej sukienki, bo mostek jest całkiem niski. W końcu to plandż. 

 

 

Sukienki nie sponsorowała brytyjska firma Wallis - w czasach, gdy miała jeszcze stacjonarne sklepy w Polsce, czyli ładnych kilka lat temu. Gypsy nie musi wyglądać z dekoltu, ale tak wygląda, gdy wygląda ;-) W bonusie: dekolt tylny. Drodzy producenci odzieży - tak się szyje tył, żeby nie zaszedł niezaplanowany przypadek underwear as outerwear.

 

Konstrukcja i podtrzymanie

Podtrzymanie biustu jest całkiem przyzwoite dzięki usztywnianym wewnętrznym miseczkom. Tył nie pracuje źle, mimo że jest zrobiony z wiotkiej dzianinki, ale gumki skutecznie nadrabiają. Jednak widać po nim tę wiotkość, do tego dolne gumki lubią mi się wywijać (co obserwujemy na bra-selfiaku tylnym). Na podtrzymanie to nie wpływa, ale widać, że ten stanik domaga się mocniejszego tyłu, przynajmniej w moim rozmiarze. 

 

 

Byłoby stabilniej, gdyby w części między ramiączkiem a początkiem usztywnianej miseczki była kontynuowana szersza guma z ramiączka, a nie węższa, którą wykończony jest boczny brzeg miseczki. Same ramiączka są wąskie i nie dają tak dobrej stabilności, jakiej bym oczekiwała, choć nie jest też jakoś bardzo źle pod tym względem. Powiedzmy, średnio. 

 

 

Wewnętrzny stanik jest dobrze skonstruowany, mam jednak, jak już wspomniałam, problem z marszczącą się trochę koronką. Lepiej się układa, gdy naciągnę ją rękoma lekko na boki. Przede wszystkim jednak drażni mnie, a właściwie drażniło, to puste miejsce między koronką a ciałem w rejonie początku ramiączka. Mój biust zaczyna się niżej, nie pod samymi obojczykami - dlatego nie bardzo jest czym tę przestrzeń wypełnić. Jak można by rozwiązać ten problem? Ano, obniżając miejsce, w którym zaczyna się koronka. Tylko czy w ten sposób nie powstałby zwykły obciągnięty koronką plandż, nie nawiązujący ani trochę do modnej trójkątnej formy? No właśnie.

Moja pierś obciągnięta płachtą koronki raczej nie będzie wyglądała inaczej, bo skoro pierś duża, to i płachta - spora. Moja klatka piersiowa została tu w dużym stopniu przykryta stanikiem, co wygląda optycznie ciężkawo. Co można by zrobić, by „odciążyć” ten widok? Być może zastosować rozwiązanie Ewy Michalak z crop-topu Maskarada - spód jaśniejszy od wierzchniej koronki. Podobnego pomysłu użyto np. w modelu Kiara firmy Change, który delikatnie, ale wyraźnie nawiązuje do trendu trójkątowego. Mam go we wcześniejszej wersji z koronką w czerni i czarną lamówką i bardzo lubię. A pamiętacie takie modele, jak Coco Lace marki Lulu Tout (a tak naprawdę Figleaves)? Tam z kolei lekkość nadaje przejrzysta spodnia warstwa. 

 

pol_pl_BiustonoszPLCroptopMaskarada996_33

Change_Kiara

 

Wygoda

Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie te ozdobne naszywki na ramiączkach, które nieco gryzą na brzegach. Może zmiękną z czasem?

 

Cena

Trochę się waham, jak ocenić cenę ;-) Mam na myśli regularną, bo ta wyprzedażowa jest naprawdę dobra. Z jednej strony, jak już wspomniałam wyżej, jestem zachwycona urodą tego stanika i jego naprawdę niezłą jakością, z drugiej - patrząc na ofertę w sklepach, Gypsy nie wydaje się jakiś zjawiskowy. Koronek teraz wszędzie dostatek, a obciągnięcie plandża koronką nie stanowi wielkiego designerskiego osiągu. Także lubię cię, Gossardzie, ale 25 funtów zapłaciłabym bez szemrania, a 32 byłoby mi już trudniej. 

 

Galeria

Koniecznie zerknijcie, bo szczegóły pięknie zyskują w zbliżeniach. Oraz więcej ujęć nabiustnych!

 

Gossard - Gypsy High Apex Plunge

 

Podsumowanie

Powiem szczerze - po pokonaniu początkowego oporu przed wielkimi powierzchniami koronki i nieoczekiwanymi pustymi przestrzeniami, zaczęłam Gypsy High Apex Plunge szczerze lubić właśnie za te „dziwactwa”. Ostatecznie, czy to nie tych dużych trójkątów właśnie chciałam? :-) Jak już wspomniałam w niedawnej notce o Dzidzi Piernik, nie ma lepszego sposobu na oswojenie tego czy owego kroju bądź trendu, jak przełamanie oporów i po prostu wskoczenie w niego. Po pewnym czasie przestaniemy czuć się obco, przyzwyczaiwszy się do widoku siebie w nowym stylu.

W końcu kto powiedział, że stanik ma odsłaniać większość dekoltu, koronka nie może się marszczyć, a wszystko musi leżeć płasko na skórze? 

 

 

Stylóweczka: „Wariatka z morskiej pianki”. Starannie nie sponsorowały firmy: Wallis, Gossard oraz Sokaluk Glass (polecam - piękna biżuteria i przedmioty ze szkła!).

Podsumowując, był to eksperyment wymagający oswojenia się z innym wyglądem w staniku. Innym - a czy dobrym? To już rzecz gustu, mnie się ta zabawa w chowanego za koronkowymi zasłonami całkiem spodobała. A teraz ciekawa jestem, co Wy na to powiecie. Czy nosicie trójkątne koronkowe miseczki? Jak się sprawdzają na Waszych biustach? 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...