Wpisy z tagiem: shock absorber

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Na przekór mało energetycznej aurze proponuję aktywny temat :-) Pamiętacie być może, jak obiecywałam, że wrócę do tematyki sportowej i że postaram się pozyskać siły maksymalnie kompetentne (czyli: biuściaste i ruchliwe :) do oceniania tego, co w dziedzinie podtrzymywania biustu podczas uprawiania sportu proponują nam producenci. Biust w ruchu - akcja testowania bielizny sportowej - to pierwsza próba sprostania oczekiwaniom wysportowanych stanikomaniaczek :-) Do akcji na razie włączyły się marki Shock Absorber oraz Freya Active i mam nadzieję, że ich pula będzie rosła.

Biust w ruchu stanie się, jak planuję, jednym z działów większego cyklu, którego kryptonim brzmi Stanikotest, a którego ramach będę regularnie oddawać głos niezależnym recenzentkom, rekrutującym się spośród Czytelniczek (dość monopolu kasicy_k na recenzje na Stanikomanii, ha!), nie tylko w dziedzinie bielizny sportowej, ale i codziennej czy „do zadań specjalnych”.

Zanim przedstawię Wam pierwszą staniko-testerkę, garść zasad, którymi będziemy się kierować:

  • Oceny recenzentek są szczere i bezstronne. W ich treść nie ingeruje ani autorka Stanikomanii, ani jakikolwiek inny podmiot, w szczególności firmy wspierające akcję. Wsparcie ze strony firm może polegać jedynie na dostarczeniu bielizny do recenzji. Ani autorka Stanikomanii, ani recenzentki nie pobierają żadnego wynagrodzenia za udział w akcji. Autorka Stanikomanii zastrzega sobie prawo do drobnych poprawek stylistycznych w tekstach, nie wpływających na treść recenzji.
  • Biustonosze oceniane są w punktach, w skali 1-5 (niedostateczny, mierny, dostateczny, dobry, bardzo dobry).
  • Każdy z testowanych biustonoszy sportowych powinien być wykorzystany w co najmniej pięciu pełnych treningach (im więcej, tym lepiej :). Powinien też przejść kilkukrotne pranie i suszenie. Jeżeli trenowanie w danym biustonoszu sprawia recenzentce wyraźny dyskomfort, może przerwać jego testy w dowolnym momencie. Informacja o tym powinna się znaleźć w recenzji. 

A teraz... do biegu, gotowi - start! :-)

 

Ula recenzuje: Freya Active Soft Cup i Shock Absorber B4490



Moja aktywność

Od kilku lat biegam hobbystycznie. Na początku – jeszcze nieświadoma istnienia dobrze dopasowanych staników sportowych - postanowiłam przebiec maraton. Cel osiągnęłam, ale podczas wszystkich treningów oraz samego maratonu mój biust nie pozwalał mi o sobie zapomnieć.

Aktualnie biegam raczej rekreacyjnie, zazwyczaj ok. 5-10 km, czasami, w weekendy robię dłuższe trasy, aczkolwiek powyżej 20km już raczej nie biegam – nie mam niestety tyle wolnego czasu, co podczas studiów. Jeśli chodzi o tempo, to zazwyczaj staram się utrzymać puls ok. 130, więc sprinterem nie jestem.

Oprócz biegania jeżdżę również na rowerze. Jest on moim ulubionym środkiem lokomocji i przyznam szczerze, że za nic nie wsiądę wiosną, latem i jesienią do samochodu, jeśli mogę jechać bicyklem. Dlatego też tak długo, jak poranki nie nokautują mnie swoją rześkością, dojeżdżam do pracy na rowerze.

Co tydzień chodzę jeszcze na piłkę nożną.

Każda z tych aktywności jest inna i wymaga innego poziomu podtrzymania biustu. Moim zdaniem podczas jazdy na rowerze zwykły stanik wystarczy. Do biegania konieczny jest stanik mocno trzymający biust, zaś do piłki taki, który zapewnia poczucie stabilności podczas szybkich zwrotów i gwałtownych podskoków.

Dotychczas korzystałam z dwóch staników sportowych: Royce Impact Free 30G oraz Shock Absorbera BE53 32F. Na mój biust (69/96, normalnie noszę 30G; dla porządku dodam jeszcze wzrost: 168cm) SA był lekko przyciasny, zaś Royce po dłuższym czasie stracił swoje właściwości podtrzymujące. Ostatnio przetestowałam dwa inne staniki sportowe:

- Freya Active Soft Cup (bez fiszbin), rozmiar 32FF

- Shock Absorber B4490, rozmiar 32FF

 

Podtrzymanie i redukcja ruchów biustu podczas uprawiania sportu

Freya Active 



Ogólnie jest bardzo dobrze, ale jeszcze nie idealnie. Po dłuższym biegu zaczynam odczuwać lekko ruch biustu – czyżby materiał się rozciągał podczas treningu? Ciężko stwierdzić. Po pierwszym treningu odniosłam wrażenie, że obwód się rozciągnął – przed treningiem dopinałam się tylko na pierwszą haftkę, po treningu byłam w stanie się dopiąć na najciaśniejsze haftki. A może to ja się rozciągnęłam po biegu? ;)

Osobną kwestią są ramiączka – jak dla mnie (a jestem osobą raczej średniego wzrostu o standardowej długości tułowia i wysokości biustu) były trochę za długie – po maksymalnym podciągnięciu ramiączek ciągle brakowało mi 1 cm. Postanowiłam więc skrócić lekko ramiączka i w wersji skróconej jest już idealnie:)

 

Shock Absorber



Tutaj sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku Freyi. Jest prawie idealnie, ale czasami czuję jeszcze ruch biustu. Ogólnie biust jest bardzo dobrze podtrzymany, przez większość czasu zapominam o jego istnieniu.

W tym modelu również musiałam podciąć ramiączka. W wersji skróconej jest o niebo lepiej, niż w fabrycznej.

 

Dopasowanie i przewidywalność rozmiaru 

Freya Active



Shock Absorber



W przypadku obu modeli jestem zadowolona z dopasowania i przewidywalności rozmiaru. W ciasnoobwodowych modelach biorę 32FF, taki też rozmiar pasował mi w obu sportowcach.

Ważne! Staniki sportowe nie mogą być za duże – jeśli tak się stanie, to zapomnijcie o dobrym podtrzymaniu. Jeśli musicie wybierać mniejsze zło, bo akurat jesteście między rozmiarami, to bierzcie rozmiar mniejszy w miskach.

 

Komfort noszenia

Freya Active

/0!

Shock Absorber

/

Na krótkich dystansach oba staniki są niezwykle wygodne, nic nie uciska i nie obciera. Niestety wraz z kolejnymi kilometrami Freya zmienia się w ciche narzędzie tortur.

Ostatnio zabrałam się za treningi przed półmaratonem i zaczęłam robić tzw. wybiegi - tzn. dłuższy bieg i spokojne tempo (min. 15-18 km). Niestety Freya się do tego nie nadaje - po pierwszym wybiegu miałam mniejszą pierś obtartą do krwi wzdłuż odszycia dodatkowej warstwy materiału przy fiszbinie. Goiło się to tydzień - masakra. Po godzinnym biegu krwi nie ma, ale otarcia niestety tak. Po wybiegu w SA piersi były OK, zero otarć, zero krwi.

Podsumowując: dla osób trenujących krótko lub mało intensywnie, oba modele będą dobre. Jeśli jednak planujecie długo biegać lub uprawiać coś równie ruchomego ;) -  zdecydowanie odradzam Wam Freyę. Osobiście nie założę już jej więcej na dłuższe biegi.

W tej kategorii wystawiam dwie oceny: krótkodystansową (pierwsza) i długodystansową (druga). Niestety Freya za krew dostaje zero!

 

Wygoda regulowania, zakładania i zdejmowania

Freya Active



Shock Absorber

W obu przypadkach staniki zakłada się bez problemu, radzę sobie sama. Shock Absorber ma dwa osobne zapięcia, które można oddzielnie regulować, zaś Freya ma jedno szerokie zapięcie, które gwarantuje stabilność obwodu. W obu przypadkach zapięcia nie rozpinają się samoistnie. Podobnie wygląda kwestia ramiączek - raz wyregulowane pozostają niewzruszone podczas treningów i prania – nie musiałam ich jeszcze ani razu ponownie regulować.

 

Odprowadzanie wilgoci

Freya Active



Shock Absorber



Niestety oba modele nasiąkają potem w dolnej części piersi. Im bliżej gumy obwodowej, tym gorzej. Staniki nasiąkają po ok. 20 min. treningu (aczkolwiek tutaj dużą rolę gra zapewne nasz indywidualny poziom potliwości). Podczas treningu i tak się tego mocno nie odczuwa, niemniej „oddychanie” i „odprowadzanie wilgoci” w obu modelach traktuję bardziej jak chwyt marketingowy niż fakt.

 

Wytrzymałość materiałów 

Freya Active



Shock Absorber



Ogólnie oba staniki po dłuższym testowaniu podczas treningów i prania o dziwo nadal wyglądają dobrze. Oczywiście tu i ówdzie wolne końce materiału zaczęły się siepać, pojawiły się małe kuleczki w kilku miejscach – ale jest to moim zdaniem normalne. Materiały sprawiają wrażenie trwałych i mam nadzieję, że nie będę zmuszona zmienić o nich zdania w najbliższej przyszłości.

Jedyną uwagę mam do obwodu Freyi – ciągle pamiętam wrażenie po pierwszym treningu, że się rozciągnął. Dlatego też odejmuję jej dodatkowe pół gwiazdki.

 

Wygoda eksploatacji

Freya Active



Shock Absorber



Łatwo się pierze i suszy. Piorę w pralce w 40 stopniach, wraz z innymi ubraniami. Suszę normalnie na suszarce, nie oprawiam nad nimi żadnych rytuałów ;) Trzymam je schowane w szufladzie, nic szczególnego z nimi nie robię.

W tym miejscu po prostu MUSZĘ wspomnieć o niejednoznaczności zaleceń dot. prania dla Freyi – metka w obwodzie pozwala na pranie w pralce, zaś metka doczepiona do stanika każe już prać ręcznie, suszyć w cieniu i odmówić stosowne modlitwy podczas aktu prania. Litości, stanik sportowy, z którym mam się obchodzić jak z jajkiem? Nie ma mowy. Oczywiście na początku przestudiowałam zalecenia zawarte na metce dołączonej do stanika. Żywo oburzona postanowiłam się do nich nie stosować i prać stanik w pralce. Podczas dokładniejszego oglądania stanika spojrzałam na metkę wszytą w obwód i z ulgą przeczytałam ludzkie warunki prania. Za irytację związaną z praniem ręcznym i suszeniem w cieniu odejmuję Freyi pół gwiazdki.

 

Estetyka

Freya Active


Shock Absorber

Freya wizualnie jest bardzo ładna. Przemawia do mnie to połączenie kolorystyczne oraz sposób, w jaki kolor został wpisany w pozornie nudny, czarny stanik. Jeśli chodzi o kształt… Na pewno mój biust sprawia wrażenie gotowego do sprintu ;) Takich rakiet nigdy jeszcze nie miałam! Na szczęście zawsze na stanik zakładam bluzkę, a pod nią efekt nie jest już tak piorunujący.

Shock Absorber jest bardzo oszczędny w designie, podoba mi się. Nie rozumiem jedynie, po co obszywają czarny stanik białą lamówką – takie coś wygląda fajnie do pierwszego prania. A potem biel zjeżdża po równi pochyłej w kierunku brudnych szarości. Jeśli chodzi o kształt, SA oferuje nam „seksowną” jednopierś – nasze atrybuty kobiecości są mocno ściśnięte i przyklejone do klatki piersiowej. Efekt nie powala. 

Nie oszukujmy się, kształtowanie biustu to nie jest coś, co decyduje o zakupie stanika sportowego – tutaj liczy się przede wszystkim podtrzymanie. Aczkolwiek miło by było kiedyś założyć śliczny, pięknie kształtujący i genialnie podtrzymujący stanik sportowy:)

 

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z obu staników. Dobrze podtrzymują, ładnie wyglądają, sprawiają wrażenie trwałych… Super! Trenowanie w nich sprawiało mi dużą frajdę i o to chodzi :)

Ula

 

Podziękowania i zaproszenie

Stanikomania ma głos :-) Dziękuję Uli za zgodę na zostanie naszą pierwszą recenzentką, sumienne przetestowanie obu biustonoszy, recenzję i zdjęcia. Dziękuję również polskim dystrybutorom marek Freya Active oraz Shock Absorber, którzy wspierają nasza akcję, dostarczając bielizny dla recenzentek (tym drugim należą się szczególne podziękowania z uwagi na to, że to oni wyszli z inicjatywą całego przedsięwzięcia, chcąc zmierzyć się z innymi liderami bra-sportu :).

Zapraszam także przedstawicieli innych marek do udziału w kolejnych odcinkach Biustu w ruchu - marzy mi się, byśmy mogły w ten sposób przeanalizować ofertę wszystkich marek dobrych biustonoszy sportowych na rynku.

Czytelniczki zaś jak zwykle zapraszam do komentowania - jestem bardzo ciekawa, jak Wam się podoba formuła recenzji i czy udało się nam uwzględnić wszystko, co ważne w dobrym staniku sportowym. A może macie jakieś własne uwagi odnośnie do recenzowanych biustonoszy albo propozycje, które modele warto byłoby jeszcze przetestować?

środa, 16 maja 2007

Podobno podczas intensywnego ruchu nasze biusty podskakują do 14 cm w górę - osobiście zaryzykowałabym twierdzenie, że nawet wyżej. Gwałtowne rozciąganie tkanek, które temu towarzyszy, może ponoć prowadzić do trwałych uszkodzeń, nie mówiąc o dobrze nam znanym dyskomforcie czy bólu w czasie uprawiania sportu tudzież, co chyba najmniej ważne, „zabawnym” efekcie wizualnym - na szczęście istnieją biustonosze (na marginesie: podobno to właśnie wczoraj biustonosz obchodził swoje stulecie!), które redukują owe szkodliwe dla piersi wstrząsy o 38%. Tyle potrafi wykrzesać z siebie zwykły stanik - właściwie dobrany, rzecz jasna - natomiast po większą ochronę musimy się udać do firmy Berlei, twórcy marki Shock Absorber, której wyjątkowe sportowe biustonosze zapewnią nam aż 74-procentową redukcję wstrząsów! Powyższe dane zaczerpnęłam z sajtu http://www.shockabsorber.co.uk, a konkretnie z tej oto ciekawej prezentacji pod tytułem bounce-o-meter, czyli podskokomierz. Wybierz rozmiar miseczki, poziom aktywności fizycznej (bieganie to najwyższy poziom!) i obejrzyj, co się dzieje z Twoim biustem w ruchu – nago (aauć!), w tzw. „zwykłym staniku” (nieco lepiej) oraz w Shock Absorberze (co za ulga!). I tu od razu uwaga: posiadaczki biustów powyżej rozmiaru miseczki G niech się nie zrażają – szczegóły za chwilę.

W zależności od rozmiaru naszych atutów oraz intensywności uprawianego ruchu, od jogi (szachy nie zostały uwzględnione) poprzez jeżdżenie na rowerze aż do biegania, mądrzy naukowcy (tak jest, naukowcy z uniwersytetu w Portsmouth) opracowali cztery typy biustonoszy o różnym poziomie podtrzymania, czyli Shock Absorbery.

Shock Absorbery są pozbawione fiszbin, a kształt biustu w nich nie należy do najzgrabniejszych, ale w końcu nie tego wymaga się od sportowego stanika. Przede wszystkim – ma Trzymać, zapobiegając wstrząsom i przeciążeniom – najlepiej, żeby piersi podczas najdzikszych podskoków pozostawały niemal nieruchome. Niżej podpisana miała okazję sprawdzić, jak sprawuje się model z poziomu 4 (najwyższego) poddany naprawdę dzikim podskokom – krótko mówiąc, zadanie swoje spełnia, pierś ani drgnie!

Rozmiarówka Shock Absorberów sięga brytyjskiej miseczki G i rozmiaru obwodu 40, czyli po naszemu 90. A dlaczego uprzedzałam, że H-biusty nie muszą się obawiać, że zabraknie dla nich rozmiaru? Otóż okazuje się, że SA mają wyjątkowo ciasne obwody. Zaryzykowałabym twierdzenie, że są to jedyne, a w każdym razie jedne z nielicznych, zero-rozciągliwce. Nie trzeba brać żadnych poprawek na rozciągliwość obwodu, przynajmniej jeśli chodzi o poziom 4, a więc ten, który leży w zakresie zainteresowania DD-plus-biustów. Tak więc, drogie Biuściaste, jeśli centymetr mówi wam 80 pod biustem, bierzcie co najmniej 80 (36). Niewykluczone, że i tak będziecie zmuszone wymienić biustonosz na szerszy w obwodzie, a co za tym idzie – o jeszcze mniejszej miseczce. Moje własne obserwacje potwierdza także mój ulubiony Knickersblog. Tak oto H-biust może w SA zamienić się w skromny G-biust, co jest zresztą zgodne z obserwowanym efektem wizualnym – Absorbery bowiem cokolwiek rozpłaszczają nasze atuty.

Jak na sportowe odzienie przystało, biustonosze te są szyte z oddychających tkanin – całe szczęście, bo nie ma nic gorszego niż przepocony, obcierający kawał materiału na wrażliwej skórze. W przeciwieństwie do autorki powyżej podlinkowanej recenzji, niżej podpisana nie miała ani przez chwilę zastrzeżeń co do komfortu oferowanego przez Shock Absorbera, choć tam i tak w końcu okazało się, że stanik sprawił się właściwie. Podsumowując – jeśli lubimy intensywny ruch, a przeszkadzają nam intensywne biusto-podskoki – Shock Absorber jest niezłym wyborem. Przy założeniu, rzecz jasna, że nie zależy nam przy tym na ponętnie wyeksponowanych jabłuszkach, bo tego Wstrząsochron nam już zapewnić nie jest w stanie. Szkoda tylko, że na poziomie 4 mamy do wyboru tylko 3 nieśmiertelne kolory: czerń, beż i biel. A mnie by się marzył, na przykład, fiolecik.

Jako ciekawostkę dodam, że w Shock Absorbery możemy odziać nie tylko biusty - firma oferuje również kilka rodzajów sportowych topów oraz spodni i spodenek [źródło fotki: sklep Figleaves].

 

Archiwum
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...